To prawdziwa tragedia
W przemówieniu w 1995 roku, wygłoszonym głosem pełnym przekonania, Księżna Diana powiedziała: — Społeczeństwo musi stworzyć młodym ludziom szanse, na jakie zasługują. Rozmawiałam z wieloma młodymi ludźmi, których życie zostało złamane. Nastolatki muszą uciekać się do żebraniny lub, co gorsza, do prostytucji, aby zarobić na chleb... To prawdziwa tragedia widzieć, jak młodzi ludzie o dużych możliwościach marnują się. My, jako część społeczeństwa, musimy zrobić wszystko, aby stworzyć młodzieży — będącej przecież naszą przyszłością - szanse, na jakie zasługuje.
W kilka godzin po jej przemówieniu w Centrepoint premier John Major, odpowiadając na interpelację Izby Gmin, musiał wystąpić w obronie polityki mieszkaniowej rządu. Członkowie partii torysów byli źli, że księżna Walii wdała się w spory polityczne, stając po stronie kogoś, kto niewątpliwie chciał na tym zbić kapitał polityczny. Diana nie uzgodniła swojego wystąpienia z ministrami, zdobywając w ten sposób kolejny minus. Jeden z rozwścieczanych posłów reprezentujący partię torysów, Sir Patrie Cormack, powiedział: - Mamy teraz księżną, dość lekkomyślną i upartą młodą damę, która w okresie przedwyborczym zajmuje bardzo jednoznaczne stanowisko w niezwykle kontrowersyjnej sprawie. Jest to bardzo, ale to bardzo nierozważne i sprzeczne z zagwarantowaną w konstytucji neutralnością monarchii.
Większość sympatyzującej z torysami prasy wykorzystała wystąpienie Diany, by wykazać jej naiwność oraz brak wyczucia politycznego. Podkreślano, że księżnej Walii brakuje wykształcenia, które pozwalałoby jej zajmować się polityką lub dyplomacją i dlatego nie powinna pełnić funkcji ambasadora. Diana czytała te krytyczne głosy z przerażeniem, zaczynając zdawać sobie sprawę, że popełniła poważny błąd. Wezwała swojego sekretarza Patricka Jephsona, cieszącego się sławą człowieka bardzo złośliwego.
- Dlaczego, do diabła, mnie nie ostrzegłeś?! — krzyczała na niego. — Czytałeś, idioto, to przemówienie i pozwoliłeś mi je wygłosić. Patrz, co narobiłeś!

digg it
del.icio.us